<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-5411037937009006729</id><updated>2012-01-24T19:33:02.414+01:00</updated><category term='z życia wzięte'/><title type='text'>Filipeusz</title><subtitle type='html'>no ludzie drodzy...</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://filipeusz.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5411037937009006729/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://filipeusz.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>Filipeusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16210007261453611353</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://2.bp.blogspot.com/-MxEcck-Nat0/TqK8C_nex5I/AAAAAAAABT8/qQrRVIQqZQA/s220/112344.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>6</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5411037937009006729.post-4162712322267766983</id><published>2012-01-09T00:59:00.000+01:00</published><updated>2012-01-09T00:59:10.265+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='z życia wzięte'/><title type='text'>207. (Nie)dawno temu w pociągu.</title><content type='html'>Ja tak sobie ostatnimi czasy dosyć często podróżuję pociągami. Może dwa tudzież trzy razy w miesiącu. Wiele rzeczy już widziałem, wiele rzeczy już przeżyłem. Przyznam jednakowoż szczerze, iż uwielbiam spędzać czas w pociągu. Mimo że marudzę kiedy nie mam gdzie siedzieć, że ludzie się bezczelnie gapią w telefon mój, a że w inny jeszcze bezczelniej się gapią, że śmierdzi, że gorąco, że zimno, że starzy ludzie, że wszystko. A jednak Wam powiem, że to jakiś urok w sobie ma.&lt;div&gt;Ostatnio miałem ten przywilej, że mój pociąg wyjeżdżał akurat z miasteczka mego, zatem była możliwość wyboru miejsca dla siebie odpowiedniego, to jest przy oknie. Godzina wczesna, wręcz karygodna, za niektórych uznawana jako środek nocy: 5:47. Początek drogi bardzo przyjemny. Cieplutko, jedna niewiasta dosiadła się do przedziału. Jadę. Tu popatrzę przez okno, tam pośpię, tu pogrzebię w telefonie, tam znowu pośpię. I tak beztrosko płynie czas, droga wspaniała i spokojna, trzy kobiety w przedziale i ja. Za ponad dwie godziny powinienem dotrzeć do celu zatem czemuż by nie spożytkować czasu owego na sen? Wygodnie się ułożyłem, muzykę włączyłem, oczy zamknąłem i przypadkiem, chcąc nie chcąc, cholera wie czemuż- puściłem bąka.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Przypływ gorąca twarz mą ogarnął. Mieniła się ona bowiem chyba wszelkimi odcieniami czerwieni. Postanowiłem się uspokoić i nie otwierać oczu. Szybko wcisnąłem pauzę co by słyszeć, stłumioną przez słuchawki w uszach, reakcję otoczenia na wcześniej wspomnianego bąka. Cisza. "Nic się nie stało"- uznałem. Ale zaraz, jak to nic się nie stało skoro ja &lt;b&gt;czuję&lt;/b&gt;, że coś jednak tu się wydarzyło. Ku mej uciesze do przedziału wbiegł człowiek z wózkiem sprzedający kawy i inne. Drzwi otworzywszy- przeciąg powstał. Na mej twarzy, pośród odcieni purpury i innych tego typu, zawitał uśmiech, lewe oko jakby się delikatnie otworzyło chcąc wybadać miny szanownych pań w wieku, tak na to lewe oko, od 20 do 40, po czym pauza szybko została ponownie wciśnięta, oko zamknięte i powietrze niczym już nie skażone. Uznawszy, że można spokojnie puścić bąka w niepamięć postanowiłem zasnąć i obudzić się dopiero po dotarciu do celu- co by wstyd mniejszym był.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;I nagle, niczym deja vu, scenariusz dobrze wszystkim znajomy- puściłem kolejnego bąka. Postanowiłem więc obadać sytuację wzrokowo, gdyż inny mój zmysł &lt;b&gt;wyczuł&lt;/b&gt; ją zdecydowanie szybciej. Kobieta naprzeciwko nie mogła tego słyszeć gdyż słuchała muzyki. Czy poczuła, że coś jest nie tak? Nie wiem jak z kobietami po mojej lewej stronie, gdyż dość głośno rozmawiały, dlatego też uważam, że nie słyszały niespodziewanego gościa. "Czyżby stłumiły odgłos bąka?"- zadałem sobie w myśli to pytanie. Czy one poczuły, że coś jest nie tak? Nie wiem. Wiem natomiast, że krótko po tym incydencie wyszedłem z przedziału, zadowolony i napuszony jak paw, cholera wie czemu, i... nie, nie puściłem bąka. Za to nie wróciłem do przedziału aż do momentu dotarcia do celu mej podróży.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5411037937009006729-4162712322267766983?l=filipeusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://filipeusz.blogspot.com/feeds/4162712322267766983/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://filipeusz.blogspot.com/2012/01/207-niedawno-temu-w-pociagu.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5411037937009006729/posts/default/4162712322267766983'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5411037937009006729/posts/default/4162712322267766983'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://filipeusz.blogspot.com/2012/01/207-niedawno-temu-w-pociagu.html' title='207. (Nie)dawno temu w pociągu.'/><author><name>Filipeusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16210007261453611353</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://2.bp.blogspot.com/-MxEcck-Nat0/TqK8C_nex5I/AAAAAAAABT8/qQrRVIQqZQA/s220/112344.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5411037937009006729.post-2156668582041947499</id><published>2011-12-23T18:28:00.000+01:00</published><updated>2011-12-23T18:28:53.469+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='z życia wzięte'/><title type='text'>206. Świątecznie.</title><content type='html'>Z okazji zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia, życzę wszystkim pełnych brzuchów, miłego czasu spędzonego z rodziną, tudzież ze znajomymi i jak najkrótszej sraczki po obżarstwie. I oby dotrwać do Sylwestra, a wtedy już życzyć obudzenia się w swoim łóżku tudzież przy swojej/swoim ukochanej/ukochanym, a nie przy kimś innym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Filipeusz&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5411037937009006729-2156668582041947499?l=filipeusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://filipeusz.blogspot.com/feeds/2156668582041947499/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://filipeusz.blogspot.com/2011/12/206-swiatecznie.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5411037937009006729/posts/default/2156668582041947499'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5411037937009006729/posts/default/2156668582041947499'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://filipeusz.blogspot.com/2011/12/206-swiatecznie.html' title='206. Świątecznie.'/><author><name>Filipeusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16210007261453611353</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://2.bp.blogspot.com/-MxEcck-Nat0/TqK8C_nex5I/AAAAAAAABT8/qQrRVIQqZQA/s220/112344.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5411037937009006729.post-8274461223071390933</id><published>2011-12-02T10:45:00.000+01:00</published><updated>2011-12-02T10:45:09.863+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='z życia wzięte'/><title type='text'>205. O zazdrości także interpersonalnej pod kątem niezbyt naukowym choć popartym własną autopsją tudzież przeżyciami i doznaniami innych ludzi niekoniecznie tych z płaszczyzny realnej bo raczej tych wyobrażonych i przypuszczalnie egzystujących.</title><content type='html'>Od małego zazdrość sobie idzie w parze z człowiekiem. Jak się rodzisz to ona już jest. Jeszcze nie przy Tobie ale ona się rodzi razem z Tobą. No bo człowiek się rodzi i inni zazdroszczą rodzicielce tego człowieka jaki on piękny tudzież jaka ona piękna. I jest zazdrość. Nie, ja nie mówię, że sama zazdrość, tam jest ogólnie dużo uczuć ale nuta zazdrości sobie tam zagra. I z biegiem czasu ta zazdrość Cię dopada i się tak przyczepia jak rzep psiego ogona. Nadmienię, a propos tego rzepu (rzepa?), że ja kiedyś byłem świadkiem trójkąta miłosnego. Widziałem jak dwa kundle pokryły biedną jamniczkę i przyczepiły się do siebie rzepami właśnie. Nie wiem czy tam była ta zazdrość ale to tak jakoś do tego rzepa (rzepu?) się przyczepiłem. I człowiek sobie taki żyje, najpierw mały, nieświadomy życia kolei, również tych państwowych, bo jeszcze za mały, i on sobie żyje i ta zazdrość obok niego tak chodzi, czasem za nim, czasem przed nim; ogólnie krąży tam gdzieś tam. I sobie taki mały człowiek zaczyna zazdrościć. Oho, i to jest ten moment już. To jest ten moment kiedy pierwszy raz zaczynamy zazdrościć. Bo Zdzisio ma samochodzik, bo Frania ma lalkę, bo Jadzia, Wiesia, Gosia mają. A my nie mamy albo mamy i uważamy to za gorsze. No ludzie drodzy, to chyba lepiej mieć gorsze niż nie mieć w ogóle, prawda? No ale nie wytłumaczysz dzieciakowi, no nie wytłumaczysz jak takie małe. Dalejże jak człowiek sobie żyje i jest już większy to też zazdrości. Też zazdrości i nie wiem czy czasem aby nie bardziej niż jak był mały! Ale zauważmy pewną rzecz, zazwyczaj zazdrości się tego samego czego zazdroszczą dzieci. Tyle, że w większej formie. Już nie jesteśmy zazdrośni o samochodzik Zdzisia tylko o samochód Zdziśka. Nie o lalkę Frani tylko o chłopaka Franciszki. Zazdrościmy bo Jadźka, Wieśka, Gośka mają. Ale to akurat małe piwo przy zazdrości interpersonalnej, którą chcę ukazać pod kątem niezbyt naukowym... zresztą z tytułu sami wiecie. A co to znaczy być zazdrosnym w związku? I jak się poprawnie mówi: jestem zazdrosny o Ciebie bo z Tobą chodzę i patrzysz na innych czy jestem zazdrosny o Franka bo do Ciebie podbija? Proszę bardzo, niech ktoś się wykaże, bo ja nie wiem, proszę bardzo. Konia z rzędem temu kto mi to wyjaśni! Z rzędem, rządem, jak kto woli. Zazdrość w związku nie prowadzi do niczego dobrego, czyli prowadzi do czegoś niedobrego. Kto zazdrościł- ten wie. A kto nie wie- ten zazdrości wiedzy. I weź tu nie bądź zazdrosny.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5411037937009006729-8274461223071390933?l=filipeusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://filipeusz.blogspot.com/feeds/8274461223071390933/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://filipeusz.blogspot.com/2011/12/205-o-zazdrosci-takze-interpersonalnej.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5411037937009006729/posts/default/8274461223071390933'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5411037937009006729/posts/default/8274461223071390933'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://filipeusz.blogspot.com/2011/12/205-o-zazdrosci-takze-interpersonalnej.html' title='205. O zazdrości także interpersonalnej pod kątem niezbyt naukowym choć popartym własną autopsją tudzież przeżyciami i doznaniami innych ludzi niekoniecznie tych z płaszczyzny realnej bo raczej tych wyobrażonych i przypuszczalnie egzystujących.'/><author><name>Filipeusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16210007261453611353</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://2.bp.blogspot.com/-MxEcck-Nat0/TqK8C_nex5I/AAAAAAAABT8/qQrRVIQqZQA/s220/112344.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5411037937009006729.post-1941587449816357000</id><published>2011-11-15T20:06:00.003+01:00</published><updated>2011-11-15T20:10:01.567+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='z życia wzięte'/><title type='text'>204. Gdyby kózka nie skakała to by gej miał dziecko.</title><content type='html'>Równie dobrze rzec by można, że '&lt;i&gt;Gdzie kucharek sześć tam gej ma dziecko&lt;/i&gt;', tudzież '&lt;i&gt;Nie taka lesbijka straszna jak ma dziecko&lt;/i&gt;'. Ja Wam powiem, że ja w życiu swym spotkałem wielu ludzi i wielu jeszcze spotkam. Wiele rzeczy mnie w życiu zdziwiło, zaskoczyło, zaszokowało wręcz, i wiele jeszcze mnie zdziwi, zaskoczy i wręcz zaszokuje. Powiem Wam również rzecz oczywistą, że w kraju, w którym przyszło nam żyć jest bardzo mały procent poparcia (czy zrozumienia?) dla homoseksualistów. Ale jak ktoś mi mówi, że on nie ma nic przeciwko, a z jego gadania, tego ględzenia, wychodzi, że ma, to mną rzuca o podłogę i sufit na zmianę. Ostatnio rozmawialiśmy sobie w mniejszym gronie, powiedzmy, znajomych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Jola: Ja do nich &lt;/i&gt;(homoseksualnych)&lt;i&gt; nic nie mam. Aha! Sama bowiem kiedyś zgrzeszyłam!&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Maciek: Też do nich nic nie mam. Ale ja Wam powiem szczerze, że nie dałbym im wychowywać dziecka.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Ja: Czemuż?&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Maciek: Bo bałbym się, że dziecko zostanie wychowane na geja czy tam lesbijkę.(...)&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Proszę państwa, wyszedłem z kuchni. Wyszedłem, nie wylazłem. Wyszedłem. Nie odezwałem się słowem, wyszedłem tak jak wychodzą wychodzący z pomieszczenia, kulturalni ludzie. Przy okazji tracąc resztki szacunku do Macieja. Ja przepraszam bardzo, istoto ludzka: czy Ty zdajesz sobie sprawę z zaprzeczenia jakie właśnie wypowiedziałaś w dialogu wyżej przytoczonym przez mnie? Przez mię? Przeze mnie? To nie może być tak, że ja sobie wyjdę i powiem: 'O, fajnie, to ja nie mam nic przeciwko gejom.' a później bezczelnie stwierdzić, że się boję, bo z dziecka wyrośnie lesbijka tudzież gej jednakowoż dziecko homoseksualne, tak? Prawda? Nie mogę tak stwierdzić. Bo to nielogiczne. Brak temu logiki, jakiejkolwiek. Logika- brak. Co to za robota jest? Co to za niekonsekwencja w słów, ależ i przekonań, doborze? Ja nie wiem, no normalnie nie wiem. Już nie chodzi o sam fakt, czy te lesbijki tudzież geje powinni je wychowywać. Naprawdę. Tu chodzi o to, że człowiek niekonsekwentnie toczy się przez ten świat brutalny memłając właśnie takie słowa na lewo i prawo i później sam się w nich plącze! I po co to? Żeby się ludziom przymilić się? Żeby się zgadzali z nami się? Żeby się pokazać z dobrej strony się? Się? To jest nienormalne. A co w takim razie jest normalne?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5411037937009006729-1941587449816357000?l=filipeusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://filipeusz.blogspot.com/feeds/1941587449816357000/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://filipeusz.blogspot.com/2011/11/204-gdyby-kozka-nie-skakaa-to-by-gej.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5411037937009006729/posts/default/1941587449816357000'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5411037937009006729/posts/default/1941587449816357000'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://filipeusz.blogspot.com/2011/11/204-gdyby-kozka-nie-skakaa-to-by-gej.html' title='204. Gdyby kózka nie skakała to by gej miał dziecko.'/><author><name>Filipeusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16210007261453611353</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://2.bp.blogspot.com/-MxEcck-Nat0/TqK8C_nex5I/AAAAAAAABT8/qQrRVIQqZQA/s220/112344.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5411037937009006729.post-2000216682618479025</id><published>2011-11-04T17:25:00.002+01:00</published><updated>2011-11-04T17:30:22.571+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='z życia wzięte'/><title type='text'>203. Szczerze mówiąc o szczerości.</title><content type='html'>I tu jest właśnie pies pogrzebany, proszę ja Was. Bo jak jeden człowiek jest szczery, a drugi nie, to mamy nic innego jak spięcie. I zazwyczaj jest tak, że chcemy być szczerzy. No chcemy, i to nie tak chcemy żeby tylko powiedzieć, że&amp;nbsp;&lt;em&gt;'O, tak, chcę być szczery'&lt;/em&gt;&amp;nbsp;ale tak naprawdę chcieć. I człowiek wypowiada słowa, i mówi, i bełkocze i w końcu jest ta chwila kiedy w głowie coś&amp;nbsp;mu mówi &lt;em&gt;'nie kłam, no nie kłam, mów szczerze'&lt;/em&gt; ale nie! No się zaprze i skłamie. I później musi przeżywać tego konsekwencje, no ja nie wiem. Ale są jeszcze ludzie szczerzy. I ci akurat są najbardziej pokrzywdzeni. W związku. Bo na przykład taki Ci powie: &lt;em&gt;'Kochanie, idę ze znajomymi na piwo'&lt;/em&gt; albo: &lt;em&gt;'Dla Ciebie zrezygnuję z tego i tamtego'&lt;/em&gt;. I wy co, wierzycie w to, bo przecież&amp;nbsp;Wy&amp;nbsp;zawsze mówicie prawdę,&amp;nbsp;nie? No bo on&amp;nbsp;przecież Was kocha, bo przecież o Was dba i w ogóle do rany przyłóż. Otóż błąd! Moi drodzy, błąd! On zrezygnuje dla świętego spokoju ale nie zrezygnuje na dobre, haha, nie, nie; on zrezygnuje z tego kiedy patrzysz. Bo go duma rozpiera, a kim Ty jesteś żeby mu coś zabraniać? Zabraniarką? Zabraniaczem? Czy coś tam? Ale nie, nie, nie. Ja nie mówię, że każdy tak reaguje. A skąd. Niee, skądże znowu. Mi się nie zdarzyło, żeby być z kimś kto jest do końca szczery ale ja w to wierzę. Ja wierzę, w to, że są ludzie kompletnie uczciwi. Ale teraz powiedzcie mi, no powiedzcie, czy ta szczerość zawsze się opłaca? Opłaca się? Się opłaca się? &lt;em&gt;'Czasem lepiej wiedzieć mniej.'&lt;/em&gt;- powie ktoś. A powie dobrze, ja nie mówię, że źle. Ale mało to przypadków jest, że chęć dowiedzenia się więcej zwycięża? Że tak bezczelnie ona se weźmie i zwycięży? Mało razy tak było? Mało razy? Ja się staram przy szczerości być. Staram się ale nie zawsze wychodzi, wiadomo. I powiem tak, że bardzo często jak mówię prawdę to później źle na tym wychodzę. Normalnie źle na tym wychodzę bo okaże się, że można było bezczelnie ściemniać ale niee, nie&amp;nbsp;ja.&amp;nbsp;Ja tutaj z honorem, z prawdomównością, ze szczerością, z chęcią przyznania się do prawdy, z powagą na twarzy i łzą w oku kręcącą się, mówię: &lt;em&gt;'Nieprawda. To kłamstwo. Nie wiem czemu wypowiedziane ono zostało przeze mnie ale... to kłamstwo. Wybacz proszę, litość okaż; serce me krwawi, zobacz jak się kajam, ja. Przed Tobą.'&lt;/em&gt; i co? Co ja słyszę? No ja słyszę: &lt;em&gt;'Od razu trzeba było powiedzieć prawdę.'&lt;/em&gt; No&amp;nbsp;ludzie drodzy!&amp;nbsp;Taką to ja mądrość słyszę, że prawdę trzeba było od razu powiedzieć! A co ja tego nie wiem? Co ja jestem, jakieś nieświadome stworzenie? Właśnie bardzo świadome. Dlatego świadomie kłamstwo wypowiem. Ale nie tylko ja, nie, nie, nie! Każdy kto jest świadomy czegokolwiek, normalnie, czegokolwiek, umie skłamać.&amp;nbsp;I kłamie po to, żeby prawda na jaw nie wyszła, a ona wyjdzie, rozumiesz, wylezie na wierzch jak to białe z pryszcza jak wyciśniesz. Tak będziesz cisnąć i cisnąć aż w końcu wystrzeli i na wierzch Ci, rozumiesz, wylezie. A mało razy to tak staliście przy lusterku i tak cisnęliście aż na lusterko to to strzeliło? Mało razy? No, także czujecie ten klimat. I teraz tak metaforycznie, nie? Prawda to pryszcz, i jak zaczniesz cisnąć, to wylezie. No ładniej w słowa tego nie ubiorę. I ja powiem Wam jeszcze tak: na okres próbny ja przestanę mówić prawdę. To znaczy nie, że zacznę tu zaraz kłamać dzień w dzień i każdej nocy upalnej czy chłodnej, nie, nie. Ja sobie po prostu zmniejszę natężenie tej prawdy przeze mnie wypowiadanej i relacje zdam sobie kiedyś tam. I jeszcze przesłanie takie:&amp;nbsp;bądźmy szczerzy.&amp;nbsp;Ludzie, bądźmy szczerzy- ale z umiarem.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5411037937009006729-2000216682618479025?l=filipeusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://filipeusz.blogspot.com/feeds/2000216682618479025/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://filipeusz.blogspot.com/2011/11/203-szczerze-mowiac-o-szczerosci.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5411037937009006729/posts/default/2000216682618479025'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5411037937009006729/posts/default/2000216682618479025'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://filipeusz.blogspot.com/2011/11/203-szczerze-mowiac-o-szczerosci.html' title='203. Szczerze mówiąc o szczerości.'/><author><name>Filipeusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16210007261453611353</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://2.bp.blogspot.com/-MxEcck-Nat0/TqK8C_nex5I/AAAAAAAABT8/qQrRVIQqZQA/s220/112344.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5411037937009006729.post-822217589004863348</id><published>2011-10-22T10:20:00.000+02:00</published><updated>2011-10-22T10:20:24.743+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='z życia wzięte'/><title type='text'>202. Nie na dupę lecz na twarz! Się patrz.</title><content type='html'>Ostatni wpis, sugerujący o zwiększeniu częstotliwości pisania, pojawił się w czerwcu a tu już prawie listopad.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I o, zaraz tutaj liść opadnie i po prostu wszystkie opadną i co? I będą opadnięte, jak ta szczęka co gołą dupę na mieście widzi. Ja nie wiem. Się po prostu porobiło. Ale to tak porobiło, że ja nie wiem. Idziesz sobie, rozumiesz, ulicą, czy tam chodnikiem, w sumie bardziej chodnikiem bo po ulicy jak idziesz to raczej mandat. Albo przez światła. No ale idziesz tym chodnikiem i załóżmy idziesz ze swoim chłopakiem. I jak jest ten nieszczęsny czerwiec, nie daj Boże lipiec, nie daj trójco święta sierpień (!), choć do dnia dzisiejszego po galeriach takie to łazi, to co ten Twój chłopak co go za rękę trzymasz zadbaną i czystą i ciepłą i dużą taką, męską taką, to co on myśli? On myśli, że co? Że jak na przykład wróci do domu sobie to co? Mecz obejrzy? Że piwko wypije? Albo, że on teraz myśli o Tobie? Jak on tak sobie teraz idzie z Tobą? Po co on ma myśleć o Tobie jak właśnie z Tobą idzie? No po co? Ludzie drodzy... jeśli wy myślicie, że on tak idzie z Tobą, z Wami, z nimi, z onemi, to co on myśleć może? No cholera wie.&lt;br /&gt;Ale ja Wam powiem tak. Jak on tak idzie z Tobą, z Wami, z nimi tudzież z onemi, to ja wiem na co on się patrzy. Haha, ja wiem, ja wiem. Powiadam Wam- wiem. On się patrzy na ładną dupę, ładny cyc tudzież pisiora, na nogi się patrzy... na ręce się patrzy. Patrzy się na brzuch, na uda, na stopy, w sensie buty, na wszystko. I na twarz się patrzy w sumie też. I co? Wy myślicie, że jak idzie z Wami to co? To się patrzy na Was? Śmiechu warte! Śmiech na sali! Śmiejmy się! Bo to nie na Was patrzy ale na te inne wywłoki co to po mieście łażą. I o, wylezie taka wywłoka czy też wywłok taki i co? On normalnie śmiało wylezie Ci taki odpicowany, lalusiowaty, taki w marki ubrany z torebeczką i ustylizowaną fryzurą i on myśli, że co? Że będą się za nim oglądać? Że komuś w oko wpadnie? Pochwalić się ile to ma pieniędzy na sobie? No tak. Właśnie po to takie ścierwo Ci wylezie i się przechadza po mieście czy tam galerii niczym galerianka ochocza na dżins. I oczywiście Ty chcesz kontrolować tego co to z Tobą za rękę idzie ale, do diaska (!), nie dasz rady. No normalnie nie dasz rady bo to jak automatycznie, łeb się kręci na wszystkie strony i się ogląda, bezczelnie się ogląda i ja tego nie rozumiem. No ja tego nie rozumiem, bo jak idzie z Tobą to po co patrzy się na te wytapetowane ścierwa chodzące? No po co? Skoro wraca z Tobą do domu i patrzy na Ciebie?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5411037937009006729-822217589004863348?l=filipeusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://filipeusz.blogspot.com/feeds/822217589004863348/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://filipeusz.blogspot.com/2011/10/202-nie-na-dupe-lecz-na-twarz-sie-patrz.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5411037937009006729/posts/default/822217589004863348'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5411037937009006729/posts/default/822217589004863348'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://filipeusz.blogspot.com/2011/10/202-nie-na-dupe-lecz-na-twarz-sie-patrz.html' title='202. Nie na dupę lecz na twarz! Się patrz.'/><author><name>Filipeusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16210007261453611353</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://2.bp.blogspot.com/-MxEcck-Nat0/TqK8C_nex5I/AAAAAAAABT8/qQrRVIQqZQA/s220/112344.jpg'/></author><thr:total>7</thr:total></entry></feed>
